
Moja wystawa „Antropocen” we Wrocławskim Klubie Formaty – WIDEO
W niedzielę, 23 marca, w Formatach odbył się wernisaż mojej wystawy zatytułowanej „Antropocen.”
To było mnóstwo emocji, stresu, tremy, niepewności i… przyjemności, którą wciąż jakoś czuję.
Pierwsze podziękowania należą się parze ekoterrorystów, którzy od lat trenują moją uważność na przyrodę i niezłomnie walczą o nią z głupimi tego świata. Pierwszy waleczny człowiek, zdeterminowany edukator i ekspert od czołgania nieodpowiedzialnych ludzi odpowiedzialnych za krzywdy wyrządzane przyrodzie to Tadeusz Łasica. Drugi to jedna z najmądrzejszych kobiet, jakie poznałem. U niej bezmyślność ludzi gnojących przyrodę wywołuje przeogromny wkurw i wolę walki. Jest doskonałym dowodem na to, że ekoterroryści nie bywają przyczyną, są tylko skutkiem.
Bardzo dziękuję Evel Szczęsnej za to, że mnie do Formatów zaprosiła i uznała, iż mam coś swoimi fotografiami do powiedzenia.
Jej i jej przyjaciołom, Magdzie Milewskiej, Bartoszowi Naumowiczowi, Bartoszowi Rodzeniowi i jej Cieniowi bardzo dziękuję za koncert, który uświetnił wernisaż. I za oryginalną „ich” wersję „Drzew” Jucho.
TUTAJ można zobaczyć kilka zdjęć z ich koncertu.
Bardzo dziękuję Damianowi Semczyszynowi, który wystawę w sensie fizycznym powiesił, zamontował i przy okazji podzielił się mądrymi pomysłami, nie mniej mądrymi radami i szczerymi opiniami, które (podobnie jak opinie Evel) pomogły w ostatecznej selekcji i uzyskaniu ostatecznego kształtu wystawy.
Całej ekipie Wrocławskiego Klubu Formaty dziękuję za profesjonalizm, wyrozumiałość, empatię i możliwości. Współpraca z Wami to czysta przyjemność i przemiłe uczucie bycia kompletnie zaopiekowanym gościem.
Wdzięczny jestem także Agnieszce Zydze – najcenniejszej konsultantce podczas selekcji materiału, który chciałem pokazać. Jej krytycyzm, szczerość, fachowość i kompetencje bardzo mi pomogły.
Nie byłoby tej wystawy bez kopania mnie w tyłek przez Kaję Gomez-Cabrero, która nawet mnie chwilami potrafiła zarazić pozytywnym myśleniem.
Wielkie dzięki Karolinie Zdunek za wsparcie i piękny pomysł ekspozycyjny, który był celnym testem uważności gości wernisażu.
Największe podziękowania zawsze niezmiernie pomocnemu i wspierającemu bratu, Markowi Łętowskiemu. Rozmiar jego wsparcia zwykle dyskwalifikuje szanse na współmierny rewanż.
A tutaj krótkie wideo, które przygotował Szymon Wasylów (dziękuję!):
Cieszę się, że tyle osób wybrało się popatrzeć na skutki uboczne tego, że umiem robić zdjęcia i zwracam nimi uwagę na niektóre rzeczy. Dziękuję również za trzy wina i jednego melona. I za brak ciętych kwiatów.
Wystawę można oglądać do 24 kwietnia w dni robocze, w godzinach od 9:00 do 21:00 przy ulicy Samborskiej 3-5.
Zapraszam serdecznie.
Tutaj można przeczytać subiektywną recenzję lubiącej mnie gościni wernisażu.



Napisz komentarz