O fotografiach:

Tomasz to młody bóg florystyki. Nie tylko polskiej i nie tylko europejskiej. To facet, który robi z kwiatów cudowne rzeczy jednego dnia w Chinach, za chwilę w Meksyku i nagle wpada na Sycylię, gdzie szczodrze przekazuje swoją wiedzę florystom z Polski i Szkocji na genialnych warsztatach zorganizowanych przez Wsparcie Florystów Moniki i Andrzeja Dąbrowskich. A potem zmyka do Wenecji, aby za chwilę znów lądować w Chinach, gdzie też chcą żeby i ich kwiaty dzięki jego talentowi, kreatywności i fantazji stały się czymś unikalnym.

Poza tym to zwykły, świetny facet, którego miałem okazję fotografować przy pracy dwukrotnie, w 2017 roku w Toskanii i właśnie na Sycylii w roku 2018. Tym razem udało mi się go wyciągnąć na sesyjkę indywidualną. Problem w tym, że troszkę nam się przesunęła i ja już w sobie nie miałem zbyt wiele prądu i kreatywności nieco zorany dokumentowaniem działań warsztatowiczów. Fotografowałem i czułem, że to orka na ugorze, bo jestem sprany jak fartuch florysty. Wtedy Max palnął: To może ja wejdę na ten pieniek!

Pomysł wydawał mi się głupi jak cholera, ale cóż… on oczywiście miał rację. I wyszło na to, że obaj jesteśmy zadowoleni z tych zdjęć a Max mówi, że znowu ma profilówkę na co najmniej rok ode mnie. I to jest naprawdę wielki komplement z ust kogoś, kto ma takie poczucie estetyki, jak on.

Drugi pozornie niemądry pomysł to bardzo mała ilość barw w tych fotografiach – ale ten pomysł był już mój. To portrety florysty, więc kwiaty, barwy, zielone palmy, zielona korona zrobiona przez Maxa… aż się prosi, żeby tę barwność udokumentować. Ale mnie jakoś pasowało skromniej a wyraziściej. I chyba jest ok, prawda?

TUTAJ śledzi się profil Maxa na Insta. Śledzi się, bo warto.

Zdjęcia zrobiliśmy w ogrodzie pięknego obiektu jakim jest Villa Barone Alfieri. Pobyt tam grozi pozostaniem na zawsze.

No i detal techniczny, bo jestem o to pytany. Specjalnie dla Maxa zatargałem na Sycylię takie szkiełko odpowiedzialne z te obrazki i piękne rozmycia: