fbpx

Kamera na weselu? Tak, ale…

Grudzień 29, 2018
0 Comments

Kamerzysta na ślub to nie jest zły pomysł. Ale kamerzysta (operator) kamerzyście nierówny. Jak to pewien mądry pan z Czarodziejów Wspomnień niegdyś wspomniał, młode pary planując budżet na usługi foto-wideo podczas swojego ślubu operują jakąś kwotą i decydują ile przeznaczają na każdą z tych usług. Bardzo często wychodzą z założenia, że kwota ta dzieli się na pół, aby sfinansować obie te usługi i mieć je na podobnym poziomie. I to jest mądra polityka, bo np. przy budżecie 8000 zł na film i zdjęcia za te 4000 zł „na łeb” można mieć świetne zdjęcia i świetny film.
Gorzej gdy większość tego budżetu idzie na fotografa i np. przy budżecie na foto-wideo wynoszącym 6000 zł fotograf jest za 4000 a filmowiec za 2000. Gorzej dla filmu, czyli gorzej dla Was.

Nie ma dobrych filmów ślubnych za 2000 zł. Chyba, że chcecie mieć na ślubie kamerzystę, który przyjdzie w krótkim rękawku z byle jakim sprzętem uczyć się fachu na Waszym ślubie, będzie Was tresował i kazał robić Wam w dniu ślubu różne dziwne rzeczy, na które raczej nie macie ochoty, a karierę skończy na gęstych tłumaczeniach w Urzędzie Skarbowym.

Dobry film ślubny musi kosztować, bo to odpowiedzialna praca wymagająca doświadczenia, wyobraźni, praktyki, znakomitego sprzętu i umiejętności zachowania się w pewnych sytuacjach. Ponadto (choć nie mówi się zbyt głośno) operatorzy i montażyści mają więcej pracy od fotografów, co czyni nawet dzielenie na pół budżetu na foto-wideo nieco niesprawiedliwym.

Czy ilość przekuwa się w jakość? Na pewno nie jeśli chodzi o długość filmu ślubnego. Nie zawsze – gdy myślimy o ilości operatorów na weselu. Gdyby dwóch gwarantowało lepszy film niż jeden, to film czterech byłby genialny. Ale niestety już trzech na weselu to tłok i stawianie czasem muru między gośćmi a parą. Oczywiście to do Was należy odpowiedź na pytanie, czy w najważniejszych momentach tego dnia chcecie być otoczeni bliskimi, czy obsługą techniczną.

Jak znaleźć dobrego kamerzystę? Na pewno lepiej po opiniach i jego pracach, niż idąc szlakiem promocji. Drugi kamerzysta gratis nigdy nie jest gratis, bo nie idzie na Wasz ślub za darmo, za darmo nie je, jego sprzęt nie był darmowy a ewentualne miejsce noclegowe dla niego też nie będzie w gratisie. Pakiet foto wideo to też często marketingowa ściema (poza wyjątkami z wysokiej półki), z której klienci wyciągają czasem mylny wniosek, że w pakiecie będzie taniej. Nawet jeśli ten pakiet ma pozornie niższą cenę niż obie usługi, nie wynika ona z tego, że fotograf lub operator kamery i montażysta postanowili Wam zrobić prezent. Za to niższa cena może (i niestety w świecie logicznym powinna) odbić się na jakości usługi.

Nie chodzi tylko o to, że płacąc mało za film zwiększacie prawdopodobieństwo otrzymania kiepskiego filmu. Na to być może nawet się godzicie wiedząc, że tanie i dobre – to dwie różne rzeczy. Prawdziwy problem leży w tym, że niegarnięty i kiepski kamerzysta (podobnie jak nieogarnięty i kiepski fotograf) komplikuje przebieg dnia, często wchodzi w rolę reżysera zdarzeń, funduje dodatkowe światła walące Wam po oczach w kościele czy sali i utrudnia pracę innym zatrudnionym przy Waszym ślubie. Niestety często także księdzu, kapeli, fotografowi czy (nieświadomie) sobie samemu.

Niegłupie jest założenie par młodych, że jeśli filmowiec i fotograf się znają i pracowali już razem, to ich współpraca będzie bardziej bezkolizyjna i dyskretna. Ale z drugiej strony na pewnym poziomie profesjonalizmu (niestety mierzonym często ceną) ona będzie dokładnie taka sama – bo fachowcy zawsze się dogadają. W swoim i Waszym interesie.

Jeśli kogoś zdziwiły kwoty podane w tekście to szczerze polecam odcinek podcastu Pimp My Party, który prowadzi DJ Jegomość. Cały podcast jest wart uwagi, ale TEN odcinek mówi o kosztach organizacji ślubu i przyczynach tych kosztów.

Na zdjęciach Szymon Wasylów, jeden z moich ulubionych ślubnych filmowców, którego prace są wzorem dyskrecji, smaku i jakości. Zapraszam na jego stronę WWW, którą znajdziecie TUTAJ.

Więcej porad ślubnych znajdziecie TUTAJ.